Jak całować żeby nie zwariować.

Jak całować żeby nie zwariować.

Szybsze bicie serca, drganie ciała i motyle w brzuchu – pamiętacie swój pierwszy pocałunek? Kiedy i z kim? Może to był pierwszy chłopak z przedszkola? Jeśli tak, to oczywiście pewnie był w policzek. No, ale w szkole średniej na pewno doświadczyliście swojego pierwszego pocałunku. Pamiętacie, co wtedy czuliście? Czy były wtedy jakieś obawy? Jakieś myśli? Myślę, że każdy z was miał podobne wątpliwości całując: czy mam świeżo w ustach, czy on widzi moje niedoskonałości w uzębieniu, no i najważniejsze: czy dobrze całujemy? A przecież te nasze wszystkie myśli powinny pójść w zupełną niepamięć, bo pocałunek to piękny moment i powinniśmy skupić się tylko i wyłącznie na tym, a nie na na myślach typu czy czasem mi nie powie, że nie potrafię całować. No dobrze. Przyjmijmy taką tezę, że jednak powie. To co wtedy? To pomyślimy: więc jak całować, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła? Nie ma tu odpowiedniego lekarstwa, ani porady. Każdy całuje, jak potrafi, jeden lepiej, drugi gorzej. Przy okazji muszę się Wam do czegoś przyznać. Całowałam się kiedyś z jednym chłopakiem, który w ogóle nie potrafił tego robić (na szczęście ten związek nie potrwał długo). To było takie uczucie, jakby tej buzi w ogóle nie zamykał i cały czas całował się z buzią otwartą. Język ciężko mi było znaleźć, po prostu stwierdziłam, że nie potrafię się z nim całować. Mam nadzieję, że Was to nie spotkało, a jeśli tak, nie martwcie się, pojawi się w Waszym życiu ktoś, kto w całowaniu będzie się idealnie z Wami splatał. Często pojawia się pytanie – czy całować się z otwartymi oczyma, czy je zamknąć? Zaczynając się całować, mimowolnie zamykamy oczy, to taki nasz automatyczny odruch. Oczywiście, jedni wolą się całować, mając otwarte oczy bo uważają, że jest to wtedy bardziej podniecające jak dochodzi do tego kontakt wzrokowy. Ale inni wolą jednak zamknięte oczy i wydaje mi się, że zwolenników tej opcji jest o wiele więcej. Ale mimo to spróbujcie pocałować się, patrząc partnerowi w oczy i poproście go o to samo. Może uznacie, ze to lepsze i bardziej podkręcające pocałunek? No i kolejne pytanie: z języczkiem, czy bez? Należy pamiętać, że to jak całujemy tylko w połowie należy od nas, druga połowa zależy od partnera. Spróbujcie dopasować swoje usta do niego, jeśli macie przed tym obawy i boicie się, że partner będzie wciągał swój język aż do waszych migdałków, możecie z nim porozmawiać i szczerze mu opowiedzieć o swoich obawach. A jeśli nie macie aż tyle odwagi (No dobra – ja bym chyba nie miała), to całujcie delikatnie i nie otwierajcie za bardzo ust, trzymajcie się trochę jakby w zamknięciu. Nie powinno to wystraszyć drugiej osoby, a uważam, że wręcz przeciwnie – stwierdzi, że musi z tym jeszcze poczekać. W całowaniu najważniejsze jest uczucie do osoby, którą się całuje. Jeżeli nie odwzajemniamy uczucia, całowanie bez niego nie przyniesie nam żadnej radości, nie poczujemy bicia serca, drżenia rąk, czy wypieków na polikach. Najważniejsza jest miłość, a wtedy najbardziej zwyczajny całus od ukochanej osoby będzie tym wyjątkowym.

Jak do teatru?

Jak do teatru?

Teatr to bez wątpienia miejsce, do którego należy się odpowiednio ubrać i co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Tutaj obcujemy ze sztuką wysoką, a to zobowiązuje. Przed laty wyjście do teatru było ważnym wydarzeniem i tym samym wymagało odpowiedniego przygotowania. Przede wszystkim trzeba było wystąpić w odpowiedniej kreacji i oczywiście pojawić się w określonym towarzystwie. W wyższych sferach w dobrym tonie było bywanie w teatrze. Wszak to w tej świątyni sztuki po raz pierwszy Stanisław Wokulski ujrzał Izabelę Łęcką, w której zakochał się bez pamięci. I pomyśleć, że to wydarzenie zaważyło na całym jego późniejszym życiu. Zostawmy jednak bohaterów „Lalki” Bolesława Prusa, bo wszak mamy się skoncentrować na tym, jak się ubrać do teatru. Realia i zwyczaje współczesne różnią się od tych dziewiętnastowiecznych, czego zresztą nie trzeba nikomu tłumaczyć, bo rozumie się to samo przez się. Warto jednak zgłębić temat, żeby wiedzieć, jak się ubrać do teatru i tym samym nie popełnić gafy. To jasne, że nie powinniśmy przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę. Odpada na pewno balowa kreacja, ale odpadają również krótkie spodnie. To co w takim razie założyć na siebie, żeby było dobrze? Otóż, takie rzeczy, żeby było odświętnie i elegancko, a jednocześnie, by czuć się komfortowo. Nic tak nie psuje człowiekowi humoru jak nieodpowiedni strój. Trzeba się ubrać, nie przebrać. To jest jak najbardziej możliwe i warto tej zasady się trzymać. O tym, jak się ubrać do teatru decyduje na pewno i pora spektaklu, i sam teatr. Rozwińmy tę myśl. Otóż, zdecydowanie bardziej elegancko musimy ubrać się na wieczorny spektakl niż na przedstawienie, które grane jest w godzinach dopołudniowych z myślą o młodzieży szkolnej. Nie chodzi tutaj bynajmniej o to, by kogoś ignorować, ale o to, że mamy do czynienia z zupełnie innymi sytuacjami. Ta wieczorna jest bardziej oficjalna, natomiast poranna – zdecydowanie mniej. Młodzi ludzie dopiero uczą się bywania w teatrze, więc można im pozwolić jeszcze na pewien luz, by nie odstraszyć ich od teatru. Uczniom warto też zaproponować na początek coś lżejszego, bo jak zaczniemy od „ciężkiej” klasyki, możemy ich po prostu na zawsze zniechęcić do teatru. A jeśli chodzi o strój to w takich okolicznościach koszula czy bardziej wyjściowa bluzka oraz jeansy jak najbardziej będą odpowiednie.
Są jednak takie teatry, w których wymaga się pełnej elegancji. Co więcej, trzeba ten warunek po prostu zaakceptować, bo w przeciwnym razie może nawet nas nie wpuszczą na spektakl. Ale trzeba też zauważyć, że trudno w ogóle kupić bilety na przedstawienie, bo te rozchodzą się jak przysłowiowe ciepłe bułeczki. Nie mówimy już nawet o tym, że cena biletów nie należy do najniższych. No cóż, kultura kosztuje, niestety. Są osoby, które do teatru chodzą regularnie i nie wyobrażają sobie, że mogłyby zrezygnować z tego rodzaju rozrywki. Teatr na przestrzeni wieków zmienił się, ale nigdy nie stracił na swojej popularności. Przyciąga swoją magią i niepowtarzalnością. Każde przedstawienie jest przecież inne, nawet jeśli grana jest ta sama sztuka.

Wyślij pocztówkę, jeśli pamiętasz kod pocztowy

Wyślij pocztówkę, jeśli pamiętasz kod pocztowy

Jakim urlopowiczem jestem?

Według mnie są 3 typy urlopowiczów. Pierwszy typ, taki jak moja koleżanka Agnieszka, uwielbia leniuchować na leżaku, przebywać nad piaszczystym brzegiem morza tudzież oceanu, bądź też przy hotelowym basenie. Wystarczy jej leżak, książka i parasol. Nasmarowana filtrem przeciwsłonecznym potrafi spędzić cały beztroski dzień na opalaniu. Może to i fajne rozwiązanie dla kogoś, kto na co dzień w pracy ciągle się spieszy, ma mnóstwo obowiązków, a w przerwie śniadaniowej planuje zakupy, obiad dla rodziny i wykonuje kilka telefonów do różnych osób. Dla mnie odpoczywanie na plaży równa się nuda przez wielkie N.

Drugi typ to taki, co lubi zwiedzać zabytki, muzea, zabytkowe rynki i wszelakie dzieła architektury dawnej jak i współczesnej. Biura podróży oferują wycieczki autokarowe, na których można zwiedzić wiele miast zarówno krajowych jak i zagranicznych. są plusy i minusy takiej zorganizowanej wycieczki – jeśli naprawdę interesuje Cię historia danego regionu, z pewnością dowiesz się wiele ciekawych rzeczy na jego temat. Musisz się jednak podporządkować planowi dnia – o określonych porach jedziesz w dane miejsce czy Ci się to podoba czy nie. Uciążliwe może być także spanie w kilku miejscach – nie warto wykładać ubrań do hotelowych szaf, bo minie nocleg lub dwa, a już trzeba pakować manatki. Raczej nie jestem tym rodzajem urlopowiczki.

Trzeci typ – to typ bardzo aktywny. Nie wchodzą w grę nudne, muzealne wystawy, tu liczy się aktywność i obcowanie z naturą. W zimie – narty, snowboard, a w pozostałych porach roku wędrówki górskie. Zapakowanie plecaka, przygotowanie bułek, wyposażenie w odpowiedni ekwipunek – nic więcej mi nie trzeba. Wystarczy zaplanować trasę i można ruszać. Z pierwszym typem urlopowicza ma tylko tyle wspólnego, że może się przydać krem do opalania – w górach przy mocnym wietrze, choć i on nie jest potrzebny można się pięknie opalić!! wprawdzie są tacy co chodzą w stroju kąpielowym, ale to dla odważnych – łatwo otrzeć się o jakiś kamień czy skałę – lepiej ubrać wygodną sportową koszulkę i mieć opaloną tylko twarz i ręce. Po całym dniu spędzonym na górskiej wędrówce warto wybrać się do regionalnej restauracji na smaczny obiad. Polskie góry słyną z oscypków – a dania podawane z nimi smakują wyśmienicie. Jeśli wiesz jaki kod pocztowy jest w miejscowości Twoich przyjaciół możesz im sprawić przyjemność wysyłając kartkę pocztową – wprawdzie to już relikt przeszłości, ale mimo to ma swój urok. Jeśli nie satysfakcjonuje Cię zwykła kartka pocztowa kupiona na przydrożnym straganie wejdź do foto budki i zrób własną. Specjalnie utwardzony papier jest przygotowany i czeka na wydruk Twojego wizerunku.

Każdemu urlopowiczowi zależy na jednym – na wypoczynku. Nie ważne w jaki sposób to robisz, ważne że sposób spędzania wolnego czasu odpowiada Tobie i Twojej rodzinie. Już dziś zaplanuj urlop, który pozwoli Ci odetchnąć od codziennej rzeczywistości. Każdy z nas potrzebuje takiego czasu, w którym będzie mógł zapomnieć o codziennych obowiązkach.

Młodzieńczy bunt

Młodzieńczy bunt

Dwudziesty pierwszy wiek ze swoją technologią i nowymi możliwościami spędzania wolnego czasu powoduje, że zmieniają się też nastolatkowie. Rodzice, wychowani jeszcze w innej erze, nie potrafią czasami zrozumieć wszystkich problemów swoich pociech lub po prostu nie są w stanie tego zrobić z uwagi na ślepe podążania za tym, co sami uważają za słuszne i nieomylne. W nastolatkach w pewnych wieku natomiast rodzi się bunt, sprzeciw wobec rodziców, którzy w ich przekonaniu nie rozumieją dzisiejszego świata. Chcą oni się usamodzielnić, samemu o sobie decydować, a czasami przekraczać normy, które powinny wydawać im się święte. Z tego powodu nastolatkowie, często pod kierownictwem starszych od siebie, ale mało dojrzałych psychicznie osób sięgają po alkohol, narkotyki lub papierosy. Stają się niegrzeczni, wręcz agresywni dla otoczenia, popadają w zupełny brak zainteresowania wobec własnego rozwoju – wolą całymi wieczorami chodzić po swoich osiedlach z grupą podobnie myślących znajomych. Okres buntu to najczęściej wiek 13-15 lat, czyli ten, który jeszcze niedawno przypadał na okres gimnazjum. Było to swego rodzaju dobre wyjście, ponieważ podobnie myślące osoby spotykały się w jednym miejscu i nie miały możliwości deprawowania młodszych od siebie. W odczuciu ustawodawcy, problemy gimnazjalistów znikną jednak wraz z wygaszeniem szkoły, dlatego przedłużono do ośmiu klas szkołę podstawową. Należy jednak pamiętać, że w ten sposób do szkoły średniej pójdą niedojrzałe emocjonalnie osoby w trakcie buntu młodzieńczego, a samo zjawisko z pewnością nie zniknie, tylko przeniesie się w mury innych placówek.

Okres buntu najczęściej po prostu przemija i nastolatek dojrzewa do tego, aby przyznać rodzicom, że często mieli rację. W jego trakcie przychodzą jednak bardzo głupie pomysły – nastolatkowie zastanawiają się w jaki sposób zdobyć produkty sprzedawane po ukończeniu osiemnastego roku życia lub co gorsza jak się ciąć. Ten ostatni problem jest niezwykle trudny oraz oparty na wręcz chorobliwych ideologiach. Nastolatkowie, w tym wypadku częściej dziewczyny niż chłopacy uważają bowiem, że samookaleczenie za pomocą żyletki i upuszczenie sobie trochę krwi poprzez ból spowoduje ulgę duchową. Brzmi to głupio, aczkolwiek wiele nastolatek faktycznie ów proceder wykonuje. Niektóre z chęci z przypodobania się starszym i bardziej buntowniczym osobom, natomiast często w poszukiwaniu odpowiedzi na trapiące problemy. Cięcie może być reakcją na kłótnie z rodzicami, wyśmiewanie w szkole, problemy w relacjach międzyludzkich, nieudaną miłość czy nawet otyłość. Faktem jednak jest, że jeśli tylko zobaczymy, że jakakolwiek dziewczyna czy chłopak ma poranione ręce po wewnętrznej stronie powinniśmy zareagować bardzo szybko. Rodzice powinni odbyć z dzieckiem poważną rozmowę, a być może nawet pójść z nią do psychologa, aby przede wszystkim rozwiązać problem i pomóc zrozumieć, że samookaleczenie się nie jest żadnym rozwiązaniem. Również nauczyciele powinni reagować jeśli znajdą się w tego typu sytuacji poprzez poinformowanie odpowiednich służb.

Co to są challange i dlaczego stały się tak popularne?

Co to są challange i dlaczego stały się tak popularne?

W dzisiejszych czasach coraz więcej osób próbuje zrobić karierę w internecie. To jeden ze skutecznych sposobów na zarabianie z własnego domu. Jednak droga do zdobycia popularności w internecie nie jest tak prosta, jakby się mogło zdawać. Obecnie rynek przesycony jest licznymi blogerami, youtuberami i influencerami. Przez to coraz trudniej jest przyciągnąć uwagę potencjalnego widza. By to osiągnąć, warto być na bieżąco z trendami, które panują w sieci. Jednym ze sposobów na zdobycie obserwatorów jest podejmowanie różnych challengów. Tylko co to są challange?

Challenge są bardzo popularne w internecie. Wiele osób je ogląda. Wykonywanie ich jest dobrym sposobem na zdobycie potencjalnych widzów. Challenge jest dokładnie tym, co oznacza po angielsku. To wyzwanie, zadanie, które mamy wykonać. W internecie mnóstwo jest różnych challengów wymyślanych przez ludzi. Swojego czasu bardzo popularny był Ice Bucket Challenge, który polegał na wylaniu sobie kubła zimnej wody na głowę. To wyzwanie podjął nawet ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych – Barack Obama. Równie popularnym challengem jest Manekin Challange, który polega na zastygnięciu w jednym miejscu jak ludzki manekin. To wyzwanie wykonywane było przez wiele znanych osób i także zawitało do białego domu USA. Michelle Obama podjęła się tego wyzwania.

Internet pełen jest challengów. Ludzie co chwile wymyślają nowe wyzwania, które później podbijają internet. Wykonanie popularnego challengu jest prostym sposobem na zdobycie większej ilości wyświetleń. Dlatego tak wiele ludzi wykonuje je i wrzuca filmiki z wybranym challengem do internetu. Możesz się zastanawiać jakie są challenge poza tymi wcześniej wymienionymi? Jest ich tak wiele, że ciężko je zliczyć. Niektórzy robią challenge polegające choćby na jedzeniu przedziwnych rzeczy. Kiedyś popularny był challenge polegający na zjedzeniu łyżki cynamonu. Challange są tak różnorodne, że każdy znajdzie coś dla siebie. Trzeba jednak uważać, bo nie każdy challenge będzie bezpieczny. Ludzie, by zyskać popularność w internecie podejmują się coraz to bardziej dziwnych a czasem i niebezpiecznych wyzwań. Każdy chciałby wymyślić coś nowego i zyskać popularność, lecz do wszystkiego należy podchodzić ze zdrowym rozsądkiem.

Ludzie lubią oglądać challenge. To dobra rozrywka na chwilowe oderwanie się od rzeczywistości. Jednak challenge nie są jedyną drogą do zdobycia obserwatorów. Nie każdy musi chcieć czy lubić wykonywać challenge. Nie warto robić niczego na siłę bo ludzie lubią obserwować osoby, które są przede wszystkim autentyczne w tym co robią. Dlatego, jeśli nie czujesz się dobrze wykonując takie filmiki spróbuj inaczej przyciągnąć obserwatorów. Z internetu korzysta cała masa osób i nie każdy ogląda jedynie challenge. By zdobyć popularność w internecie warto zadbać o jakość tego co zamieszczamy na blogach, youtube czy profilach społecznościowych. W ten sposób z czasem zyskamy przychylność ludzi. Warto również być na bieżąco z obecnymi trendami i tym co jest obecnie popularne w internecie.

Napisz do mnie chociaż krótki list…

Napisz do mnie chociaż krótki list...

W dobie dzisiejszej cyfryzacji i technologii listy pisane ręcznie idą niestety w niepamięć. Czy jak byliście małymi dziećmi, to liczyliście, ile pocztówek otrzymywała wasza rodzina na Święta? Ja tak robiłam i co więcej, układałam je w szeregu od tej, która przyszła pierwsza do ostatniej. Przed pocztówkami były jeszcze telegramy, które można było wysłać za pośrednictwem poczty. Pisało się też listy za granicę, a jakaż to była radość, jak otrzymywaliśmy odpowiedź i to ze znaczkiem z zagranicy! Dziś niestety to piękne wspomnienia, a telegrafy i pocztówki i listy zastąpiły sms-y, maile, czy wiadomości na facebooku. Dziś coraz mniej osób niestety pisze listy, a to przecież tak piękny i osobisty dowód naszej sympatii do drugiej osoby. No niestety, jeśli ktoś ma wybrać między wysłaniem sms-a z życzeniami, a napisania listu, oczywiście wybierze tą pierwszą opcję, bo jest szybko, łatwiej – no i nie trzeba pisać polskimi znakami (to trochę z przymrużeniem oka 😉 ) Jeśli znajdzie się osoba, która chce przynieść radość innej – może ulubionej cioci, a może kuzynowi, którego nie widziała wiele lat – i chciałaby napisać kilka słów, jak zacząć, jak napisac list? Przede wszystkim, jeżeli piszesz do kogoś bliskiego, nie musisz zwracać uwagi na to, czy są akapity, interlinie, może się nawet zdarzyć jakiś błąd – to jest dopuszczalne. Może warto na początek napisać sobie taki list na brudno, a wtedy przeczytać, sprawić i poprawić ewentualne błędy no i ładnie przepisać. Chociaż moim zdaniem ważna jest sama chwila pisania, spontaniczna, bo wtedy piszemy po prostu prawdę i to, co myślimy w danej chwili. Można zacząć słowami: kochana Ciociu! Mój ulubiony Kuzynie! a jeśli to na przykład trochę dalsza rodzina, można zacząć słowami: Droga ciociu czy koleżanko. Opcji jest naprawdę dużo. Czasami może zdarzyć się taka sytuacja, że się z kimś pokłócimy i nie będziemy wiedzieć, jak zacząć rozmowę, w której chcielibyśmy przeprosić za swoje zachowanie. Oczywiście – można wysłać smsa, bądź skontaktować się przez maila, jeśli go znamy, ale czy nie lepiej usiąść i ze spokojem napisać list? Czy wyrzucając swoje wszystkie żale, to, co nas boli i to,za co przepraszamy i dlaczego tak się zachowaliśmy – czy jak to napiszemy nie poczujemy się lepiej? Myślę, ze tak. I niech nasza ambicja z nami nie wygra, nawet przeciwnie – powinniśmy czuć się bardzo dumni z tego, że odważyliśmy się poświęcić trochę więcej czasu na pisanie listu, niż wysłanie wiadomości tekstowej. Kończąc list można napisać: z wyrazami szacunku, z pozdrowieniami, czy po prostu pozdrawiam serdecznie. Piszmy listy, zachowajmy tę piękną tradycję, którą szanowali nasi dziadkowie i rodzice. Wyślijmy kartkę na święta – nie musi być ich kilka, czy kilkanaście. Wystarczy jedna, a może przynieść wiele radości, szczęście drugiej osobie. A jeśli my ją również dostaniemy? Czy nie zagości na naszej twarzy promienny uśmiech? Na koniec pamiętajmy: W pisaniu listów najważniejsza jest jedna rzecz. Pisać sercem i to serce przelać na papier. Wtedy jesteśmy najbardziej prawdziwi.

Jak powstają burze?

Jak powstają burze?

Pogoda zmienną jest. Każdy dobrze wie, iż to stare powiedzenie nie zaistniało bez powodu. Co więcej, niesie ono ze sobą sporo prawdy. Bowiem ile razy zdarzyło nam się wyjść z domu w otoczeniu ciepłych promieni słońca, a wracać przemokniętymi do cna i odwrotnie? Z pewnością nie jeden.

Na samą pogodę składa się szereg poszczególnych zjawisk atmosferycznych, których wymieniać można naprawdę wiele. Mgła, deszcz, grad, śnieg… Nie można pominąć wśród nich burzy, która bez wątpienia może być jednym z groźniejszych zjawisk atmosferycznych. W trakcie jej trwania niejednokrotnie dochodzi do manifestacji potężnych sił natury, jakich nie należy bagatelizować. Jednak jak powstaje burza? Omawiając ten proces należałoby odnieść się do praw znanych z fizyki, a występujących w praktyce.

Już w pierwszych klasach szkoły podstawowej omawia się obieg wody w przyrodzie. Co prawda jest to bardzo uproszczony schemat, jaki tylko w przybliżeniu wyjaśnia dzieciom sposób powstawania deszczu. Woda na ziemi paruje, unosząc się do góry, aby następnie schłodzić się i pod postacią kropel spać z powrotem na ziemię. Chociaż powstawanie burzy nie do końca tak wygląda, nie mniej jednak należy przyznać, że zachodzą przy tym podobne procesy dotyczące powietrza.

Nie od dzisiaj wiadomo, że powietrze przy Ziemi jest znacznie cieplejsze od tego w wysokich partiach atmosfery. Co za tym idzie, ciepłe powietrze unosi się. Wraz z nabieraniem wysokości powietrze zaczyna się rozprężać, przez co spada jego temperatura i rośnie waga. Kiedy powietrze zawiera dużo pary wodnej, dochodzi do kondensacji, czyli skraplania. Z racji tego, że kondensacja wykorzystuje sporo energii, wilgotne powietrze wolniej traci swoją temperaturę i zachowuje lekkość, przez co wciąż brnie ku górze. Dociera ono na wysokość około 16 km ponad poziomem morza, gdzie temperatura wynosi ok. -600°C, ochładza się, a następnie jako woda bądź lód opada. W trakcie opadania powstałe cząsteczki lodu łączą się, tworząc większe kryształy, aby później spaść na ziemię pod postacią wody bądź gradu. Ponadto wraz z kryształkami lodu ku górze spada zimne powietrze, które po zderzeniu z powierzchnią Ziemi rozchodzi się na boki. Stąd zwykle przed burzą można odczuć powiewy chłodnego wiatru.

Opadom burzowym towarzyszą zazwyczaj wyładowania atmosferyczne jak grzmoty, pioruny oraz błyskawice. Pioruny powstają na skutek bardzo silnych wyładowań elektrycznych. Jak do nich dochodzi? Wbrew pozorom znów jest to fizyka w czystej swojej postaci, bowiem wspomniane wcześniej drobiny wody oraz lodu zderzają się ze sobą w trakcie spadania, przez co ich obojętny ładunek zmienia się. Tak oto cząsteczki z ładunkiem dodatnim obecne są w górnej części chmury burzowej, a dolną wypełniają te z ładunkiem ujemnym. I chociaż Ziemia także posiada ładunek ujemny, jest on zdecydowanie mniejszy i dlatego względem chmury traktowana jest jako ładunek dodatni. Szacuje się, że takie wyładowanie ma siłę zbliżoną do mocy bomby atomowej.

Nie bez kozery tak wiele mówi się o bezpiecznym zachowaniu w trakcie burzy. Porażenie piorunem w wielkim prawdopodobieństwie będzie niosło ze sobą skutki śmiertelne. Dlatego lepiej nie wychodzić z domu w trakcie burzy, bądź ściśle przestrzegać zasad bezpieczeństwa.

Jak napisać przemówienie

Jak napisać przemówienie

Niektórym przemawianie przychodzi z łatwością, a na scenie czują się jak ryba w wodzie. Dla innych wygłoszenie przemówienia stanowi trudność i robią to z konieczności. Zawodowi mówcy potrafią referować przez długi czas, a w razie potrzeby nawet improwizować. Politycy choć w większości mają swobodę mowy, w ważnych wyborczych przemówieniach korzystają ze szkiców lub rękopisów. Jeśli zastanawiasz się jak napisać przemówienie, najprawdopodobniej nie czujesz się dobrze na scenie lub nie możesz sobie pozwolić na wpadkę. W takiej sytuacji masz dwa wyjścia.

Szkic czy rękopis

Pisząc przemówienie masz dwie opcje. Możesz napisać je słowo w słowo lub stworzyć schemat przemówienia, zwany szkicem. Napisanie przemówienia słowo w słowo jest wygodne i bezpieczne, ponieważ ogranicza ryzyko pomyłek. Czasami stwarza jednak zabawne sytuacje, zwłaszcza gdy mówca nie jest dobrze zaznajomiony z tekstem. Ponadto jest wrażliwe na wszelkie zmiany (przesunięcia w czasie, konieczność skrócenia przemowy, chęć dodania dodatkowej myśli czy pojawiające się dodatkowe informacje), ponieważ ciężko wpleść dodatkową myśl czy usunąć część przemówienia bez szkody dla logiki i czytelności całego wywodu.
Szkic z kolei pozwala na przemawianie w swoim stylu i rozwijanie myśli na podstawie konkretnego schematu. Wymaga dobrego przygotowania i znajomości tematu, ale łatwiej dzięki niemu uzyskać styl konwersacyjny, czyli naturalny, zbliżony do codziennej rozmowy.
Niezależnie czy skończymy na tworzeniu szkicu czy podejmiemy się pisania tekstu słowo w słowo, musimy stworzyć zarys przemowy (szkic), aby poukładać myśli w logicznym porządku.

Przeanalizuj cel wystąpienia

Zastanów się co chcesz osiągnąć swoją przemową i jaki temat będziesz rozwijać. Cel przemówienia może zostać przedstawiony na początku mowy w formie tezy lub w trakcie wystąpienia. Niezależnie od tego od kiedy będzie jasne do czego zmierzasz musisz uwzględnić go w zakończeniu, aby pomóc zapamiętać kwintesencje, sedno sprawy.

Rozważ ile masz czasu

Niby banał, ale przekraczanie czasu to prawdziwa zmora mówców, a jeszcze większa organizatorów. Nie chciałbyś chyba, żeby ktoś musiał ci przerwać w połowie wywodów. Z kolei zbyt krótkie przemówienie, w pewnych okolicznościach, może pozbawić cię szans do obrony swojej tezy. Dlatego, jeśli chcesz przedstawić wartościowy materiał, dowiedz się ile masz czasu i dobrze go rozplanuj.

Zbierz materiały

Reserch, czyli wyszukiwanie materiałów będzie konieczne, jeśli chcesz stworzyć interesujące przemówienie. Materiałów musi być na tyle dużo, żebyś po zapoznaniu się z nimi mógł wybrać te najbardziej wartościowe i ciekawe dla Twoich słuchaczy i na ich podstawie stworzyć logiczną argumentację. Zastanów się nie tylko nad suchymi faktami. Uwzględnij statystyki, przykłady, powiedzenia ludowe, wszystko co może wiązać się z tematem.

Stwórz szkic

W szkicu zacznij od zapisania tematu głównego i kilku głównych myśli, ściśle dotyczących tematu. Dla ułatwienia możesz rozpisać czas dla każdego z punktów. Następnie dodaj punkty pomocnicze rozwijające główne myśli. Im krótsze przemówienie tym mniej ich będzie.

Ułóż przemówienie

Posiadając szkic możesz na tym poprzestać i ułożyć treść przemówienia w głowie. Jako, że zapoznałeś się z materiałem, opracowałeś temat i wiesz jak chcesz go rozwinąć powinieneś sobie z tym poradzić.
Jeśli jednak nie czujesz się na tyle pewnie zapisz przemówienie słowo w słowo kontrolując czas i trzymając się opracowanego szkicu.

Domowe sposoby leczenia zatok

Domowe sposoby leczenia zatok

Domowe sposoby służą osobom, których dręczy rozpychający ból w okolicach nasady nosa. Promieniuje on głównie podczas pochylania się bądź wysiłku fizycznego. Wśród tych metod, ulga szybko nastąpi, jednak przyczyna problemu nadal może pozostać niezmienna. Jak leczyć zatoki z wykorzystaniem domowych sposobów? To proste. Wystarczy wykorzystać jeden z przedstawionych sposobów.

Kompres z soli
W celu wykonania kompresu soli, zaleca się zakupienie soli jodowo-bromowej, która ma właściwości lecznicze. Jest dostępna w aptece. Po zakupie wystarczy wsypać kilka garści soli na podgrzaną patelnię, a następnie zwinąć ją dokładnie w ścierkę i umieścić przy czole, blisko zatok. Z ciepłego kompresu zaczną uwalniać się związki bromu i jodu, które wspomogą późniejsze oczyszczenie nosa. Warto jednak zwrócić uwagę, aby tuż przed wykonaniem zabiegu sprawdzić temperaturę kompresu, przykładając go np. na wewnętrzną stronę przedramienia, w celu uniknięcia poparzenia twarzy. Po wykonaniu tego zabiegu zaleca się pozostać w domu, szczególnie jeśli powietrze na dworze jest chłodne.

Wykonanie inhalacji
Dobrym sposobem działającym od wewnątrz na zatoki jest przeprowadzenie inhalacji. Polega ona na wdychaniu oparów pochodzących z wody, wraz z dodatkiem ziół czy olejków eterycznych. Ułatwiają one proces oddychania i łagodzą ból. Aby wykonać tego typu zabieg, wystarczy użyć miski bądź garnka z gorącą wodą. W przypadku, gdy dokuczliwy jest jedynie ból przy nasadzie nosa, należy wykonać inhalację z roztworu soli. Do pojemnika o 2 l zawartości gorącej wody wsypuje się od 4 do 6 łyżek soli morskiej, lecz kuchenna powinna wystarczyć. Następnie należy pochylić się nad naczyniem i nałożyć na głowę ręcznik, tworząc tym samym mały namiot. Ostatecznie wystarczy wdychać nosem unoszącą się parę wodną. Trzeba jednak pamiętać o zamkniętych oczach oraz o tym, żeby nie zbliżać zbytnio twarzy do rozgrzanej powierzchni wody. W przeciwnym przypadku twarz będzie narażona na oparzenie. Gdy dodatkową dolegliwością jest katar, wystarczy dodać ziół o rozkurczowym działaniu. Tego typu zioła to szałwia, skrzyp polny, tymianek, rumianek oraz mięta pieprzowa. Można dodać też olejków eterycznych na bazie eukaliptusa, majeranku, lawendy, ziół czy mięty pieprzowej. W przypadku, gdy dolegliwością jest katar, do przygotowania olejku wystarczy 1 l gorącej wody wraz z 50 g zioła czy mieszanki ziół. Dodatkowo można dolać kilka kropli olejku eterycznego. Taka inhalacja powinna trwać około 10 minut. Aby była ona skuteczna, zaleca się wykonywać ją przez ok. tydzień.

Maści eteryczno-rozgrzewające
W aptekach dostępne są również maści, które łączą w sobie cechy zarówno inhalacji, jak i ciepłych okładów. Przeciwdziałają one bólowi oraz udrożniają zatoki. Maści te wykonane są na bazie eukaliptusa, rozmarynu, jałowca bądź sosny. Jeśli jednak chory ma wrażliwą cerę, lepiej unikać tej metody, gdyż może ona wywołać u niego pieczenie skóry.

Czosnek i cebula
Rozgnieciony czosnek i pokrojona cebula – te preparaty zaleca współczesna fitoterapia. Wystarczy wdychać opary ze zmieszanych składników. W przypadku, gdy zapach będzie na tyle silny, iż wystąpi łzawienie oczu, zaleca się przerwać wdychanie. Podobne działanie wykazuje kminek czy świeżo starty chrzan.

Domowy fast food

Domowy fast food

Fast foody to prawdziwa plaga i przekleństwo naszych czasów. O wiele częściej dziś chce nam się skoczyć w przerwie na lunch do knajpy na szybkiego kebaba czy porcję frytek, niż poświęcić chwilkę, aby samodzielnie przygotować pożywne, smaczne i zdrowe danie na wynos. To spory błąd, gdyż w domu możemy przyrządzić szybkie i o wiele smaczniejsze wersje ulubionych przekąsek, niż te, które kupujemy w przydrożnych budkach.

Kupne hod- dogi, kebaby, hamburgery, a nawet frytki to samo zło. Zawierają one mięso wątpliwej jakości, z dużą ilością MOM- u, czyli mięsa oddzielanego mechanicznie, którego normalnie w życiu sami byśmy nie zaserwowali w naszym domu. To same skórki, podroby, i inne niezbyt wartościowe części. Takie przekąski ociekają tłuszczem i konserwantami, są pozbawione witamin i składników mineralnych, zawierają dużą ilość soli, barwników i sztucznych aromatów. Niech nie zwiedzie nas spora ilość surówek serwowana w jedzeniu na wynos. Nawet jeśli warzyw jest sporo, najczęściej są one zatopione w tłustych, ciężkich sosach z ogromnym dodatkiem glutaminianu sodu.

Oczywiście ta sytuacja zmienia się ostatnio na lepsze. Coraz więcej fast foodów zaczyna stawiać na zdrowe zamienniki szkodliwych produktów: dobre, świeże mięso, ciemne, razowe pieczywo, chrupiące sałatki i lekkie sosy na bazie naturalnych składników. Nic jednak nie zastąpi pysznego, domowego jedzenia. Każdy fast food da się przerobić na zdecydowanie smaczniejszą i zdrowszą wersję. Jak zrobić hamburgera, kebaba czy hod- doga w domu? Nic bardziej prostszego.

Podstawa to dobre, świeże mięso. Prawdziwy hamburger musi być przyrządzony z wołowiny. Najlepiej kupić porządny kawałek w całości i zmielić go własnoręcznie w domu, lub też poprosić o to sprzedawcę na stoisku mięsnym. Mamy wówczas pewność, że nasz hamburger będzie naprawdę pyszny i aromatyczny. W gotowym mięsie mielonym na tackach znajdziemy czasem zupełnie zbędne wypełniacze, których wcale nie potrzebujemy w naszych kotletach. Kolejny krok to odpowiednie doprawienie i wyrobienie hamburgerowej masy. Ilość i rodzaj przypraw zależy od naszych upodobań, ale świeża wołowina nie wymaga zbyt wielu dodatków. W zasadzie wystarczy kilka podstawowych składników, które nadadzą wyrazistości: sól, pieprz, mielona papryka, kropla sosu sojowego. Wszystko z umiarem, aby zachować naturalny smak mięsa.

Masę na hamburgery trzeba dobrze wyrobić, aby składniki dobrze się połączyły, a mięso nabrało odpowiedniej tekstury. Następnie formujemy zgrabne kotlety pamiętając o tym, że będą one się kurczyły podczas smażenia, więc muszą być nieco większe nić bułki, do której je włożymy. Smażymy po kilka minut z każdej strony, a następnie wkładamy na 15 min do rozgrzanego piekarnika, aby mieć pewność, że mięso doszło w środku. Bułki powinny być świeże i chrupiące, najlepiej pełnoziarniste. Można je grilować, aby nabrały dymnego posmaku. Gorące hamburgery wkładamy do bułki, dodajemy świeże warzywa, oraz ulubione sosy np. majonez, keczup lub musztarda. Taka kanapka będzie zdecydowanie lepsza od kupnego hamburgera.